Kategorie

  • Brak kategorii

Jeszcze cherchla

Młoda została jeszcze na jeden dzień w domu. – Mamo, a po co ja muszę chodzić do przedszkola? – Żeby uczyć się różnych rzeczy. – I żeby mieć wakacje?

Jasne. Jakby nie chodziła, nie miałaby wakacji, nie?

Minimalistka?

- Ładnie wyglądasz – orzekła młoda przyglądając mi się uważnie. – Naprawdę? Dzięki. – Naprawdę. Ładnie wyglądasz, bo masz ładne kapcie.

Dziękuję, Wielkanocny Zajączku.

Teoria przekuta w praktykę

Nowa fascynacja grzdylówy: znaki interpunkcyjne. Po objaśnieniach cioci Izy, czym jest zawijas z kropką, młoda zaznaczyła, że wie, do czego on służy: – Ciociu, mam do ciebie znak zapytania…

Przeliterowane wyznanie

Młoda cmoknęła mnie w policzek. – Wiesz, z czego się cieszę mamo? – Z czego? – Ży-e ci-e my-a-my.

Opresyjne prawa fizyki

- Mamo, kto to jest terrorystka? Odpowiedzi udzieliłam uwzględniając kontekst oglądanego właśnie filmu z mamą i „uciskanym” dzieckiem w rolach głównych. – Terrorystka to osoba, która kogoś do czegoś zmusza. – Tak jak Ziemia Księżyca?

Katrupimy wirusa

- Jak się dzisiaj czujesz żabo? – Troszkę… – Troszkę lepiej czy troszkę gorzej? – Troszkę się czuję…

Przekręt

- Jutro będą imieniny Asi i Zuzi – poinformowała mnie grzdylówa. – Jutro będzie Joanny i Zuzanny? – zdziwiłam się. – Nie. Asi i Zuzi – sprostowała młoda.

Ci faceci…

Wieszam wypraną bieliznę na sznurku. Mloda podaje mi pojedyncze sztuki. – Mamo – przypomina sobie – a Jasiek ciągle się śmieje z moich majtek. – Dlaczego? – Nie wiem. Nie powinnął się śmiać.

Zbyt wiele łez

Po popołudniowych ćwiczeniach młodej totalnie zwarzył się humor. Najpierw rozpłakała się z powodu zbyt szybko zjedzonych ciastek (zjedzonych nie przez nią – trzeba dodać). Kolejnym powodem do łez był kumpel, który jako pierwszy otworzył drzwi wyjściowe z klubu. Na koniec młoda oberwała od kolegi na podwórku i wpadła w rozpacz totalną. Ostatecznie załamała się na [...]

Chwila leraksu

Wracamy z przedszkola. – Dzisiaj nie ćwiczyliśmy – opowiada młoda. – Nie było próby przedstawienia? – Nie było. – A pani Ania była? – Tak. – A, to pewnie dała wam odetchnąć, żeby materiał się utrwalił. – A co to są odetki?