Kategorie

  • Brak kategorii

Grzdylówa śpiewa

Młoda coraz częściej wymyśla na poczekaniu wyśpiewywane teksty. I coraz chętniej ich poziom literacki sięga Częstochowy, a treściowy… powiedzmy – łąki.

Dzisiejszy hicior:

Wesoło gra muzyka, kiedy krowa sika!

Dziękuję, nie biorę

- Żabo, zjemy na spółę grejfruta? – Nie, nie mogę, jestem uczulona na cytrusy. – Hej, ale przecież jadłaś wcześniej grejfruty i nic ci się nie stało. – Ale teraz w przedszkolu jestem uczulona i nie jem nawet bananów. – Na banany nigdy nie byłaś uczulona i jadłaś je nawet wtedy, kiedy byłaś małym dzidziusiem. [...]

Marzenie chorej grzdylówy

- Ja bym chciała… mieć… jakieś stoisko małe… naprawdę!

Młodzież

Od tygodnia siedzimy twardo w domu, teraz już obie zawirusowane, zasmarkane i cherchlające. Młoda dodatkowo znudzona, bo w ciągu dnia muszę trochę popracować. Dziś obejrzała telewizyjną Jedyneczkę. – No i skończyło się. – To wyłącz telewizor. – Ale teraz będzie jakiś film. – To film dla młodzieży. – A ja jestem młodzieżem?

Lekcja zoologii

Wczoraj poznałyśmy ssaki i ptaki, dziś podczas lektury encyklopedii zwierząt przyszła pora na gady i płazy. – Co się stanie, kiedy dogonisz jaszczurkę i złapiesz ją mocno za ogon? – przeczytałam pytanie z książki. Młoda natychmiast znalazła odpowiedź: – Będzie wściekła.

Nie do śmiechu

Wczoraj ból głowy i kiepskie samopoczucie. Trzy książki przeczytane na głos. Dziś wieczorem – 38,8. Do tego czasu – doczytana do połowy Encyklopedia zwierząt. Oby to była tylko jakaś wredna trzydniówka:(

A miało być spotkanie o smokach i łyżwy:(

Czerwony konserwant

- A ja dziś na obiad jadłam gołąbka bez konserwantów! – pochwaliła się młoda po wyjściu z przedszkola. – To świetnie. Ale chyba wszystkie dzieci jadły takie gołąbki? – Nie. Inne dzieci miały gołąbki z konserwantem pomidorowym.

Stareńka grzdylówa

Młoda spiera się z kolegą z zajęć gimnastycznych, kto jest starszy: – Ja jestem starsza! Urodziłam się w… – grzdylówa odwraca się do mnie i pyta scenicznym szeptem – … w dwusetnym? – W dwutysięcznym – odpowiadam cichutko. – W dwutysięcznym roku! – grzmi moja córka. – Dwudziestego piątego listopada. Czyli bardzo dawno temu!

Opatentować!

- Fajną piosenkę wymyśliłam? – pyta młoda po kilkuminutowym mruczeniu i nuceniu. – A o czym była ta piosenka, bo nic nie zrozumiałam? – O golasku, który kąpał się w zimie na dworze. I wcale nie było mu zimno, bo miał skórę z futerkiem od środka.

Monolog przed lustrem

- Mamo, mogłabym wyjść z rozpuszczonymi włosami? – zapytała młoda rozczesując blond pióra przed lustrem. – Chciałabym wyglądać jak prawdziwa kobieta – wyjaśniła krótkowłosej mamieblues, a po krótkiej przewie na ułożenie fryzury dodała jeszcze: – Lubię, jak ktoś mówi do mnie „kobieto”. Będziesz tak do mnie mówiła?